Jak radzić sobie z ryzykiem

Jak radzić sobie z ryzykiem

Jeśli ktoś powie wam, iż wspinanie, droga, podejście czy zejście jest w pełni bezpieczne, to z czystym sumieniem możecie przestać go słuchać. 

Sport w który się bawimy jest inherentnie niebezpieczny, dlatego też warto zastanowić się co to tak naprawdę znaczy i jak sobie z tym radzić.

Dwójka-samobójka czy szybki zespół? Fot. M. Semow

Czym jest ryzyko?

W kontekście ryzyka powinniśmy powiedzieć o dwóch jego składowych. 

(1) Niebezpieczeństwie czyli zagrożeniu, możliwości że coś pójdzie nie tak, oraz o 

(2) prawdopodobieństwie jego wystąpienia. 

Powiedzmy sobie tutaj o kilku przykładach:

  1. Niebezpieczeństwem będzie lawina, a na temat prawdopodobieństwa jej wystąpienia wypowie się najpierw komunikat lawinowy, my uwiarygodnimy te informacje obserwacjami w terenie. 
  2. Niebezpieczeństwo to długi lot wspinaczkowy, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia w terenie 5-kowym dla wspinacza który regularnie wspina się po drogach o wycenie 6c jest niewielkie. 
  3. Niebezpieczeństwem może być biwak, czy też nieskończenie drogi w czasie i będzie bardzo prawdopodobne dla niezbyt sprawnego zespołu wybierającego się na przykład na Filar Walkera. 

Warto więc wyrobić sobie nawyk myślenia o tym co może się zdarzyć, ale również jakie jest tego prawdopodobieństwo. Pomoże nam to w planowaniu i podejmowaniu decyzji w trakcie działań górskich.

Akcje planowane przy ognisku nazajutrz mogą wydać się szalone 🙂 Fot. M. Semow

Konsekwencje

Konsekwencjami nazywamy to, co faktycznie się stanie, gdy niebezpieczeństwo się urzeczywistni. Próbujemy to przewidzieć, nigdy nie będziemy tego pewni, ale możemy to sobie wyobrazić. 

Tak więc:

  1. Konsekwencjami lawiny mogą być: zasypanie partnera, odmrożenie, połamane kończyny, śmierć.
  2. Konsekwencją długiego lotu wspinaczkowego mogą być złamania, uderzenie w półkę. 
  3. Konsekwencją biwaku, w szczególności nieplanowanego mogą być odmrożenia, koniec okna pogodowego itp.

Konsekwencje to kolejny element z którego trzeba sobie zdawać sprawę, aby dobrze, a przede wszystkim świadomie, radzić sobie z ryzykiem.

Radzenie sobie z ryzykiem

Czyli tak zwane mitygacje ryzyka. Chodzi tu po prostu o to, co możemy zrobić aby zmniejszyć prawdopodobieństwo urzeczywistnienia niebezpieczeństwa, lub też zmniejszyć jego konsekwencje. Niebezpieczeństwo istnieje, nic z nim nie zrobimy, ale to jak się przygotujemy i będziemy działać w terenie, będzie miało zasadniczy wpływ zarówno na ryzyko, jak i konsekwencje. Używając już znanych nam przykładów:

  1. Aby zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia lawiny, możemy na przykład mądrze nawigować na stokach poniżej 30 stopni nachylenia, możemy zwiększyć odstępy pomiędzy członkami zespołu, tak aby mniej obciążać pokrywę śnieżną itp. Natomiast aby zmitygować konsekwencje samego zejścia lawiny pamiętamy o zabraniu (i umiejętności użycia!) lawinowego ABC.
  2. Chcąc uniknąć długiego, niebezpiecznego lotu, zakładamy częściej asekurację. 
  3. Chcąc uniknąć biwaku, zabieramy mniej rzeczy (lżejszy plecak) i wspinamy się szybciej. Jednakże chcąc uniknąć nieprzyjemnego biwaku, zabieramy sprzęt, który pozwoli nam go przetrwać, albo widząc że jesteśmy za wolni, wycofujemy się póki jeszcze możemy.

Ostatni punkt w szczególności pokazuje, że unikanie ryzyka bądź przygotowanie się na niego nie jest wcale łatwe. Za każdym razem będziemy zmagać się z dylematami i wypracowywać jakiś kompromis. Ponieważ gęstsza asekuracja sprawia, że jesteśmy bezpieczniejsi w danym momencie, ale za to wolniej się poruszamy, więc ryzykujemy nocne zejście, czy też dłuższą ekspozycję na zagrożenia obiektywne. Sprawa nie jest oczywista.

Osobiste podejście do ryzyka

Każdy z nas ma różne podejście do ryzyka, jedni nie będą bać się biwaku w zimie, inni będą unikać nawet delikatnie kruchego tereniu. Nie ma w tym nic złego, problem może pojawić się, gdy osoby w tym samym zespole mają duże rozbieżności w tym temacie. Dlatego też warto przed wycieczką przedyskutować temat ryzyka z partnerem.

Słońce zachodzi a my wysoko w ścianie. Jak duże ryzyko to niesie ze sobą? Zależy od okoliczności. Fot. M. Semow

Kiedy myśleć o ryzyku, konsekwencjach i mitygacjach ?

Zawsze. Cały czas. No, może nie non-stop, ale prawie ;-).

Po pierwsze, identyfikujemy co się może zdarzyć i jakie jest tego prawdopodobieństwo jeszcze na etapie planowania, w ciepełku, w domu. Daje nam to możliwość przygotowania, zabrania odpowiedniego sprzętu itp. Następnie po dotarciu na miejsce, weryfikujemy naszą wiedzę – czy rzeczywiście jest tyle śniegu ile nam się wydawało, czy ściana jest sucha itp. Podczas aktywności również zbieramy informacje – dzięki czemu nasza ocena sytuacji staje się dokładniejsza i mamy więcej danych do mądrzejszego pojęcia decyzji o kontynuacji lub odwrocie.

Pamiętajcie, że świadome zarządzanie ryzykiem to coś co powinno stać się naszym chlebem codziennym w górach, lecz nie może nas paraliżować. Musimy mieć świadomość nierozerwalnego związku naszej działalności z zagrożeniami i zaakceptować to w takim wymiarze, jaki dla nas będzie odpowiedni.

Ilona Gawęda

To jest artykuł z serii “Proszę się wspinać” – czyli naszego autorskiego cyklu poświęconego wspinaczce górskiej. Wszystkie artykuły znajdziesz tutaj

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.